Odsłona pierwsza
2010-08-21
Jestem tu...cisza,tylko lekki pomruk liści poruszanych przez wiatr daje znak,że las tętni życiem.
Przyszłam tu...wzięłam krzesełko,zeszyt i długopis. Chciałam uwieńczyć w nim swoje uczucia,tęsknoty...
W oddali słyszę huki. Chyba dzieci sąsiadów bawią się korkowcami,bo czereśni już nie ma,więc odstraszacze na wróble odpadają. Jest połowa sierpnia.
Siedzę pod jodłą w cieniu...wciągam głęboko nosem zapach igliwia i trawy...Ileż tu roboty! Tym za bardzo
się nie martwię,bo lubię taki „bałagan”...tylko trawa już zakwitła i jest na metr wysoka. Trzeba będzie ruszyć
z opryskiem,podkosić koło drzew,uprawić pod kwiaty i warzywa...Moje marzenie o własnym domku nie daje
mi spać w nocy,nie pozwala „odpocząć” w dzień.
Mam tutaj swoje 4.400 m. kw. Działki...prawie las,ale jeszcze nie las. To mój azyl,moja twierdza.
Nikt mi tego nie odbierze!
Wokół brzozy,jeszcze młode...nie mają nawet 10 lat...nieco dalej jarzębina,jeżyny,maliny...Rośnie kilka drzewek
jabłoniowych,pamiątka po Rodzicach. Stare odmiany,ależ jakie smaczne...Rosną też mirabelki,pozostałość po
śliwie węgierce...Jesienią pokażą się grzyby.
Kiedyś Najstarsza kazała wyciąć ten sad.. Nie udało się wszystkich drzew zmarnować. Matka Natura była
silniejsza i pozostawiła przy życiu kilka sztuk. To tak,jakby duch rodziców czuwał...że to kiedyś będzie moje.
Kiedy patrze na jedną z jabłonek,przed oczami „staje” moja Mama. Pamiętam doskonale jej i moje słowa.
-Mamo...a te drobne to rwiemy,czy po prostu strząchniemy?
Mama, starej daty kobieta miała inne zdanie na ten temat,ale widząc ten drobiazg nadający się tylko na
spad,zgodziła się ochoczo.
-Chach...strząchniemy drogie dziecko,bo szkoda kręgosłupa na rwanie tego szajsu....
Tato mawiał często na takie jabłka „cymes amerykański”.
Pamiętam...widzę,jak Mama gałązka po gałązce trzęsie jabłkami. Ja się schylam i na kolanach zbieram...
Ta jedna jabłonka najbardziej utkwiła mi w pamięci. Były i inne,ale ich już nie ma.
Kiedy spojrzałam w prawo,coś mnie w środku zatrzęsło. Tam stoi „bliźniak”,dom z czerwonej cegły,
piętrowiec...który miał scalić moją rodzinę...Duch przeszłości.
Dziurawiec kłania się w moją stronę,jakby chciał rzec: „Oszczędź mnie”. Nie. Nie skrzywdzę cię,pomyślałam,
uśmiechając się do siebie.
Niebawem mirabelki będą do spożycia. Nie są smaczne,ale na kompoty w sam raz. Z roku na rok drzewka
obsypane są,niczym ziarnka piasku na plaży...Owocują obficie. Dlaczego śliwa węgierka tak nie owocowała??
Wyznaczyłam sobie gdzie postawię domek,a gdzie posieję kwiaty(na dziko),warzywa...gdzie będzie
głębinówka (nie chcę miejskiej wody!)...oczko wodne...Oczami wyobraźni widzę siebie w tej bajkowej
scenerii...wydycham z lekkością powietrze z płuc.
Marzenia warte zrealizowania...i wierzę(!),że je zrealizuję jeszcze (chociaż częściowo) w tym roku.
Uprzykrzona mucha! Nie dała mi dokończyć moich myśli....[...]C.D.N.
Zablokowane potrzeby seksualne
2010-08-06
Pani X jest od pięciu lat mężatką. Wychowała się w domu, w którym nigdy nie rozmawiano otwarcie o sprawach seksu. Ponieważ była jedynaczką,rodzice roztaczali nad nią staranną opiekę,starając się ustrzec dziewczynę przed zbyt bliskimi kontakatami z mężczyznami. W końcu jednak poznała mężczyznę,któremu udało się po kilkumiesięcznych staraniach złamać jej opór i nakłonić do współżycia seksualnego. Dziewczyna zaszła w ciążę,a ponieważ surowe zasady moralne,wyniesione z rodzinnego domu,wykluczały przerwanie ciąży,młodzi ludzie pobrali się,zresztą ku wielkiemu zadowoleniu mężczyzny.Uczucie do męża uważała za miłość,mimo,że ani pożycie seksualne,ani więź duchowa z małżonkiem nie dawały jej satysfakcji czy choćby poczucia bezpieczeństwa. Przez pięć lat małżeństwa ich pozycie seksualne znacznie sie pogorszyło,pogłębiły się natomiast więzi partnerskie,bowiem jej mąż był człowiekiem wyjątkowo nieskomplikowanym i mało wymagającym,żonie zatem nie sprawiało trudności spełnianie jego życzeń. Podczas urlopu poznała jednak mężczyznę pociagającego ją seksualnie. Po raz pierwszy z całą siłą ujawniły się jej autentyczne potrzeby seksualne. Ponieważ oprócz zainteresowania erotycznego odczuwała również silną więź duchową z poznanym mężczyzną,zrozumiała,że po raz pierwszy w życiu naprawdę kocha. Jak zakończyła się ta historia?
Wpis 2...I nie ma pomocy:-(
2010-08-05
I nie ma pomocy,buuu...
Jestem po raz drugi...dlaczego tak wielki odstęp linii? Już lepiej:-))
No dobra...zacznę coś pisać. Uciekłam tutaj ze względu,aby mieć trochę spokoju. W onecie jestem atakowana komentarzami...ktoś mnie "wrobił" i gwiazdkę przypiął:-))).Niech sobie między sobą kumkają.Tutaj będzie coś zupełnie innego. Jeszcze nie teraz:-) Prosze o pomoc w sprawie fotek:-)
Jestem nowa;-)
2010-08-01

Jak na początek nieźle. Podoba mi się tutaj,ale...zobaczy się co dalej:-)
Pozdrawiam:-)
Ps.Jak znaleźć serwer hostingów zdjęć?
Z góry dziękuję za pomoc.
|